Dogoterapia łączy naukę z zabawą, wykorzystuje kontakt dziecka ze specjalnie do tego celu wyszkolonym psem-terapeutą.
Stymulacja wszechstronnego rozwoju dziecka wymaga stosowania różnych alternatywnych, częstokroć niekonwencjonalnych metod i form pracy terapeutycznej.
Jedną z form zajęć wspomagających rozwój umysłowy dziecka jest dogoterapia.
W czasie zajęć naturalna spontaniczność i radość psa pozwalają dziecku odczuwać większą satysfakcję ze wszystkich wykonywanych przez nie zadań. Pies, towarzysząc dziecku w zabawach, sprawia, że dziecko szybciej, a przede wszystkim chętniej wykonuje polecenia terapeuty, a także chętniej naśladuje podpatrzone u psa pożądane z terapeutycznego punktu widzenia zachowania.
Udział psa w zajęciach zwiększa także tzw. motywację wewnętrzną dziecka do czynnego udziału w zajęciach. Praca z psem-terapeutą stanowi również miłe i ciekawe urozmaicenie względem innych zajęć terapeutycznych.
Jednocześnie, podczas wszystkich zajęć z udziałem psa-terapeuty stosowane są tylko tzw. wzmocnienia pozytywne, zarówno względem dziecka, jak i względem zwierzęcia.
Zajęcia prowadzone są w oparciu o metody psychologiczne szkoły poznawczo-behawioralnej, takie jak:
1. modelowanie (dziecko mniej lub bardziej świadomie naśladuje zachowanie terapeuty względem psa, ucząc się w ten sposób nie tylko zasad prawidłowego obchodzenia się z psem, ale też na przykład zasad empatii),
2. warunkowanie instrumentalne (za każde prawidłowo wykonane ćwiczenie, zarówno pies, jak i dziecko otrzymują nagrodę od prowadzącego w celu wzmocnienia tego zachowania w przyszłości. Wzmacniane zachowania są przyszłości chętnie powtarzane.
Dla psa nagrodą może być smakołyk lub zabawka, dla dziecka natomiast sam kontakt z psem jest już nagradzający, co stanowi moim zdaniem fenomen oraz największy plus tej metody terapeutycznej),
3. obserwacja (jest to metoda zbliżona do modelowania, aczkolwiek replikacja, tj. przenoszenie i powtarzanie danego zachowania ze strony dziecka odbywa się tu na bardziej już świadomym poziomie),
4. generalizacja (pewne zachowania wypracowane przez dziecko w kontakcie z psem mogą być następnie przez dziecko przenoszone do jego środowiska naturalnego; przykładowo dziecko, które poprzez obserwację i modelowanie nauczy się empatii względem psa replikuje następnie to zachowanie względem swoich rówieśników w przedszkolu i szkole).
Wszystkie stosowane ćwiczenia mogą mieć charakter zarówno energetyzujący, jak i wyciszający – w zależności od potrzeb rozwojowych konkretnego już dziecka biorącego udział w zajęciach z udziałem psa.
Wśród przykładowych ćwiczeń z udziałem psa-terapeuty wymienia się:
1. ćwiczenia usprawniające motorykę narządów artykulacyjnych (ćwiczenia logopedyczne) takie jak, na przykład:
- Pokaż jak pije piesek (dziecko ruchami warg i języka naśladuje sposób picia wody przez psa)
2. ćwiczenia słuchowe:
- Gdzie jest piesek? (dziecko ma zawiązane oczy i stoi na środku sali, po której biega luzem pies; dziecko ma za zadanie zlokalizować, z której strony słyszy psa oraz gdzie może się on znajdować w danym momencie)
- Duży vs mały piesek (prowadzący przygotowuje wcześniej dwa pojemniki z kamieniami, w jednym znajdują się drobne kamyki, a w drugim kamyki średniej lub dużej wielkości; następnie prowadzący potrząsa kolejno pojemnikami pytając: jaki biegnie do nas piesek?
Duży czy mały? Zabawa ta stanowi też dobry zaczątek do rozmowy: jaki to pies, jaki ma kolor, co jeszcze możesz o nim powiedzieć? Ćwiczenie to uczy nie tylko wyobraźni i kreatywności, ale pozwala się też otworzyć dzieciom nieśmiałym na kontakt z terapeutą)
3. ćwiczenia wykorzystujące szeroko rozumianą stymulację polisensoryczną (czyli doświadczenia wielozmysłowe):
- Słoiczki z niespodzianką (prowadzący przygotowuje kilka pojemników z różną zawartością, taką jak: kasza, ryż, cukier, mąka, kuskus, etc. W pojemnikach tych umieszczone zostają smakołyki dla psa, a zadaniem dziecka jest te smakołyki jakoś wydobyć, a następnie podać psu na otwartej dłoni)
4. ćwiczenia poprawiające koncentrację uwagi:
- Miseczki (prowadzący umieszcza przed dzieckiem – w zależności od stopnia trudności tego ćwiczenia – kilka lub kilkanaście różnokolorowych misek „mogących należeć do psa”, następnie dziecko zamyka oczy, a prowadzący zabiera jedną z misek, zadaniem dziecka jest powiedzenie, której miski brakuje?)
Ponadto, wśród przykładowych, spodziewanych efektów zajęć z udziałem psa-terapeuty wymienia się, między innymi:
• szybsze oraz łatwiejsze nawiązywanie kontaktów z grupą rówieśniczą oraz większe zaangażowanie dziecka w inicjatywy społeczne,
• lepsze wyrażanie emocji,
• wzrost pewności siebie,
• naukę systematyczności oraz wytrwałości w dążeniu do celu,
• poprawę pamięci krótkoterminowej oraz wzrost motywacji do nauki w grupie dzieci w wieku szkolnym – a wszystko to dzięki tworzącym się w mózgu nowym połączeniom neuronalnym!
• wzrost poziomu aktywności psychoruchowej dzieci wycofanych, niechętnie biorących udział w innych zajęciach psychoruchowych.
Tym samym, jeżeli nasze dziecko przejawia jakieś problemy w kontaktach rówieśniczych, wydaje się być nieśmiałe i nieco zagubione w otaczającym je świecie, a my dorośli nie bardzo wiemy, jak możemy mu pomóc (oraz jak możemy do niego dotrzeć) – być może warto zwrócić się o pomoc do kogoś, kto nigdy nie ocenia, kto chętnie się przytula i chętnie jest przytulany, na kogo widok nasze dziecko podświadomie się uśmiecha – kogoś takiego jak pies…
Zajęcia z udziałem psa mogą być z powodzeniem prowadzone w grupie dzieci w wieku wczesnoszkolnym, czy nawet w grupie dzieci w wieku przedszkolnym!
http://dzielnicarodzica.pl/42072/31/artykuly/przedszkolak/wychowanie/Zaszczekaj_jak_piesek
piątek, 24 stycznia 2014
trojmiasto.pl: Spacer w mroźny dzień to nie problem dla dziecka?
Śnieg, mróz szczypiący w policzki i zimny wiatr - w końcu pogoda zaczyna przypominać prawdziwą zimę. Czy w dni, gdy temperatura spada mocno poniżej zera bezpiecznie jest wychodzić z małymi dziećmi na spacer? Może lepiej przeczekać największe mrozy i nie narażać malucha na przeziębienie?
Zimą wychodzić trzeba - bez wątpienia! Świeże i mroźne powietrze poprawia apetyt i sen oraz wzmacnia odporność dziecka - przegrzewane maluchy chorują częściej, a ich system termoregulacji działa o wiele gorzej niż u hartowanego dziecka.
- Z dzieckiem, nawet bardzo małym, należy wychodzić codziennie, nie bacząc na padający śnieg czy deszcz - rozwiewa wątpliwości dr n. med.Magdalena Neuman-Łaniec, pediatra i neonatolog z Gdańska. - Już pięciodniowy noworodek powinien odbywać spacerki, oczywiście odpowiednio do nich przygotowany. Nawet jeśli dziecko jest przeziębione, to o ile nie gorączkuje powyżej 38 stopni, też powinno wychodzić. Jedynym środkiem zapobiegawczym powinno być unikanie dużych skupisk ludzkich, bo to od innych ludzi, a nie świeżego powietrza, najłatwiej złapać infekcję.
W przypadku noworodków, pierwszy zimowy spacer należy poprzedzić werandowaniem, czyli leżakowaniem w wózku lub łóżeczku przy otwartym na oścież oknie, od 5-10 minut, stopniowo wydłużając czas do godziny. Celem jest to, by przyzwyczaić maluszka do niskich temperatur. Po kilku dniach takich przygotowań, możemy wybrać się na przechadzkę. Najpierw niech to będzie 15 minut, ale już po paru dniach spacer możemy wydłużyć.
Co innego, gdy temperatura spada poniżej - 10 stopni. Wówczas z najmniejszymi maluchami lepiej jest zostać w domu, natomiast dzieci od szóstego miesiąca życia w górę mogą spokojnie brykać na śniegu - nawet przy niższej temperaturze, o ile nie wieje silny wiatr i nie ma w powietrzu wilgoci.
- Jeżeli dziecko jest zdrowie, dobrze przybiera na wadze, nic złego się z nim nie dzieje, powinno wychodzić codziennie, nawet przy gorszej pogodzie - mówi specjalista chorób dzieci, dr n. med. Ewa Kozielska z Gdańska. -Oczywiście musi być odpowiednio zabezpieczone: budką wózka, pokrowcem. Starsze dziecko na zabawy na świeżym powietrzu powinno być ubrane tak, by się nie spociło.
Jak ubrać dziecko na zimowy spacer? Najlepiej na cebulkę. Należy też pamiętać o zabezpieczeniu skóry kremem ochronnym. Przed wyjściem z domu najpierw ubierać powinniśmy siebie, a dopiero potem dziecko, które nie powinno się zgrzać. Jeśli mamy więcej niż jedno dziecko, mogą pojawić się pewne trudności.
- Nie cierpię zimy - przyznaje Małgorzata z Gdańska, mama trzyletniej Karolci i półrocznego Antka. -Odprowadzenie Karolinki do przedszkola to logistyczne mistrzostwo świata. Najpierw sama zakładam buty i kurtkę, później zakładam buty małej. W wózku na śpiworku układam Antosia w polarowym kombinezonie, zakładam kurtkę Karolci i bez czapki i rękawiczek wysyłam ją na klatkę schodową, gdzie jest nieco chłodniej niż w mieszkaniu. Następnie zakładam czapeczkę Antkowi, biorę kocyk i również wychodzę z mieszkania. Na klatce schodowej zapinam swoją kurtkę, śpiworek synka, kurteczkę Karolci, zakładam jej czapkę, rękawiczki i szalik, na końcu opatulam zapiętego w śpiworku Antosia kocykiem i wychodzimy na dwór. Na szczęście przedszkole mamy blisko. Wyjście na spacer oznacza dodatkowo ocieplane spodnie lub kombinezon dla Karolci i jeszcze dłuższy czas do wyjścia.
Podczas spaceru również powinniśmy zadbać o komfort i zdrowie naszego dziecka. Najprościej jest sprawdzić, czy dziecku nie jest zbyt ciepło lub zimno, dotykając jego karku. Dłonie, policzki i uszy są chłodniejsze od reszty ciała, dlatego nie sprawdzamy komfortu termicznego maluszka dotykając tych części ciała.
Pamiętajmy, że sanki, narty, łyżwy, czy lepienie bałwana - to nie tylko świetna rozrywka, ale też znakomity trening odporności. Nie bójmy się więc zimy i korzystajmy razem z dziećmi z jej uroków Niekoniecznie z umiarem, za to koniecznie z rozsądkiem.
wtorek, 21 stycznia 2014
Nastoletnie matki – kiedy dzieci rodzą dzieci
Pojawienie się dziecka wywraca świat do góry nogami. Zdarza się, że nie radzą sobie z tym dorosłe kobiety, a co dopiero dzieci? Ale liczba nastoletnich ciąż rośnie, a wiek dziewczynek, które dowiadują się, że zostaną mamami, przyprawia o ból głowy.
Wpadka, ale nie żałuję
Marysia ma 19 lat. Dwa lata temu, kiedy była w ciąży z Kubusiem, założyła wątek dla nieletnich mam na jednym z for dla rodziców. – Z ciekawości, ale też trochę z nudów – wspomina. – Narzeczony non stop wtedy pracował, a mamy, z którą mieszkałam, też zazwyczaj nie było w domu. Dzięki rozmowom na forum wiele się dowiedziałam i dostałam nawet ciuszki dla synka.
– To była typowa wpadka i nigdy tego nie ukrywałam – twierdzi Marysia. – Ale dziś niczego nie żałuję. Pomimo że dziecko zmieniło moje życie o sto osiemdziesiąt stopni i nie była to zmiana na lepsze.
Na forum Marysia faktycznie została potraktowana ulgowo. Może dlatego, że miała "aż" 17 lat, rodzice wiedzieli o ciąży, a starszy o dwa lata chłopak pracował i zapewniał, że będzie pomagał przy dziecku. Ale kiedy w jednym z wątków głos zabrała 15-latka z radością informując, że jest w ciąży i niedawno się zaręczyła, użytkownicy forum nie byli już tak wyrozumiali: "Dziewczyno, ty powinnaś się uczyć!", "A co twoi rodzice na to?", "Ty jesteś jeszcze dzieckiem!"
Miasto huczy od plotek
Dzieckiem jest również 12-latka ze Starachowic, której sprawę bada tamtejszy Sąd Rodzinny i do Spraw Nieletnich. Dziewczynka, która chodzi jeszcze do szkoły podstawowej i jej o rok starszy kolega, uczeń jednego z gimnazjów, spodziewają się dziecka. To nie jedyna taka sprawa. Pod koniec 2010 roku Piotrków Trybunalski huczał od plotek. Sytuacja była podobna do tej ze Starachowic. 12-letnia uczennica podstawówki spodziewała się dziecka. Ojcem miał być 14-latek. W lipcu 2009 zszokowana matka 14-latki z Warszawy odebrała jej przedwczesny poród. Twierdziła, że choć pytała córkę, czy jest w ciąży, ta zaprzeczała tłumacząc, że "po prostu przytyła". W sierpniu 2013 urodziła 14-latka z woj. opolskiego. W nocy dostała skurczy, rodzina wezwała pogotowie.
Szokujące? Na pewno, choć nie dla wszystkich. "Taka sytuacja mnie nie szokuje, ale niepokoi" – w ten sposób informację o ciąży 12-latki ze Starachowic skomentował w TVN24 seksuolog Zbigniew Izdebski. Profesor Izdebski wraz z prof. Tomaszem Niemcem i dr Krzysztofem Wążem są autorami książki "(Zbyt) młodzi rodzice", która jest efektem badań prowadzonych przez CBOS na temat przedwczesnego rodzicielstwa w Polsce. Ich wyniki pokazały, że liczba ok. 20 tys. nastoletnich ciąż w ciągu roku powoduje, że w tej mało zaszczytnej kategorii jesteśmy na jednym z czołowych miejsc w Europie.
Presja "pierwszego razu"
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że polskie nastolatki rodzą ok. 20 tys. dzieci rocznie. Tylko w 2008 roku dziewczęta w wieku 15-19 lat urodziły 21 tys. dzieci. Ciąże nastolatek stanowią obecnie ok. 6-7 proc. wszystkich w skali kraju.
Małgorzata Kot, koordynator Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton" uważa, że liczba nastoletnich ciąż byłaby mniejsza, gdyby w polskich szkołach wprowadzona została obowiązkowa edukacja seksualna. – Największym problemem jest bowiem brak dostępu do informacji. Rodzice rzadko otwarcie rozmawiają z dzieckiem o jego rodzącej się seksualności i metodach zapobiegania ciąży. W efekcie młodzież nie wie, jakie są metody antykoncepcji i nie ma pojęcia, jak je stosować. Wiedzę na ten temat czerpie z internetu i od rówieśników – mówi Małgorzata Kot.
A rówieśnicy to źródło nie tylko wątpliwej jakości wiedzy, ale także presji, by ten "pierwszy raz" mieć już za sobą. – Z pomocą mediów i popkultury tworzy się błędny, ale bardzo silny przekaz, że "wszyscy to robią", a przecież żaden młody człowiek nie chce odstawać od reszty – tłumaczy Małgorzata Kot. – Rzetelnie poprowadzona edukacja seksualna powinna dawać wiedzę, jak się zabezpieczyć, jeśli do współżycia dochodzi. Ale równie istotną kwestią są aspekty psychologiczne, kładące nacisk na komunikację pary. Chodzi o to, by młode dziewczyny umiały odmawiać współżycia, jeśli nie mają na nie ochoty, by wiedziały jak powiedzieć "nie" bez obawy o wytykanie palcami przez rówieśników.
Dziewczyna zostaje "z tym" sama
Na forumpediatryczne.pl jedna z dziewczyn przerażona pisze: "mam 16 lat, dokładnie nie wiem, ale jestem jakoś w 3-4 tygodniu ciąży. Mój chłopak ma 19 lat, nie wie, że będzie tatusiem, boję się mu powiedzieć". Na innym forum 16-latka, która "za pięć miesięcy zostanie mamą" prosi o porady w kwestii odżywiania, przebiegu ciąży, jak i samego porodu. I tłumaczy: "to był nasz drugi raz, chłopak wyprał prezerwatywę ze spodniami".
Pracownicy Pontonu w każde wakacje dowiadują się o ok. 7-20 nastoletnich ciążach. – Dzwonią do nas roztrzęsione, zaskoczone i zapłakane dziewczyny, dla których ciąża jest szokiem – mówi Małgorzata Kot. – Nie wiedzą, co zrobić, do kogo zwrócić się po pomoc. Najczęściej przemawia przez nie strach. Boją się reakcji rodziców, stygmatyzacji przez otoczenie i wytykania palcami.
Dzwonią głównie dziewczyny. – Bardzo rzadko zdarza się, by była to para albo, by nastolatka chociaż wspominała o partnerze, który przecież za powstałą sytuację jest również odpowiedzialny. To potwierdza, że z problemem nastoletniej ciąży młoda dziewczyna zostaje najczęściej sama – przyznaje koordynatorka Pontonu.
Nastoletnie ciąże w tzw. "normalnych" rodzinach
Osobną kwestią jest dostęp do środków antykoncepcyjnych. – Obecnie sytuacja wygląda tak, że choć piętnastoletnia dziewczyna w świetle prawa może już współżyć, w praktyce często nie ma dostępu do środków antykoncepcyjnych przed ukończeniem osiemnastu lat – mówi Małgorzata Kot.
Ale nawet jeśli te środki antykoncepcyjne są, dzieci nie wiedzą, jak ich używać. Bo niby skąd mają mieć taką wiedzę? Gimnazjalistka Weronika: – Z moim chłopakiem zawsze tylko się całowaliśmy. Ale kiedyś rodziców nie było w domu i coś we mnie wstąpiło. Jestem spokojna i raczej opanowana, nie wiem, co się ze mną stało, ale to ja go namawiałam, byśmy posunęli się dalej. To był nasz pierwszy raz, mamy po piętnaście lat. Użyliśmy prezerwatywy na wyczucie, ale czy była dobrze założona nie wiemy, bo niby skąd? Strasznie się bałam, że jestem w ciąży. Nie wiem, jak powiedziałabym rodzicom, ale bez nich z tym problemem bym sobie nie poradziła.
– Żadnej ciąży, również tej nastoletniej, nie nazywamy problemem – mówi Katarzyna Owczarek z Fundacji MaMa, koordynatorka akcji społecznej "Nastoletnie matki". – Nie ulega natomiast wątpliwością, że młodziutkie dziewczyny, które zachodzą w ciążę, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji, niezwykle skomplikowanej zarówno pod względem prawnym, jak w społecznym. Chcemy im pomóc i mamy nadzieję, że nasza akcja przyczyni się do tego, że nastoletnie ciąże przestaną być traktowane jak temat wstydliwy, o którym głośno się nie mówi. Zwłaszcza, że w wielu przypadkach dotyczą nie środowisk patologicznych, ale tak zwanych "normalnych" rodzin.
Akcja społeczna "Nastoletnie matki" rusza wraz ze startem serialu dokumentalnego emitowanego przez stację MTV "Teen Mom Poland". Będzie on pokazywał losy czterech dziewczyn, które jako nastolatki zaszły w ciąże i teraz zmagają się z trudami wczesnego macierzyństwa. – Przez trzy godziny po emisji każdego odcinka będziemy czuwać przy telefonach – tłumaczy Katarzyna Owczarek z Fundacji MaMa. – Na infolinię będą mogły zadzwonić nastolatki, ich bliscy oraz wszyscy, którzy potrzebują pomocy. Z kolei do szkół i ośrodków opieki społecznej roześlemy broszurę informującą, jakie prawa mają nieletnie matki i gdzie mogą szukać pomocy.
Autor:
Agnieszka Kwiatkowska
Źródło: Onet
Wpadka, ale nie żałuję
Marysia ma 19 lat. Dwa lata temu, kiedy była w ciąży z Kubusiem, założyła wątek dla nieletnich mam na jednym z for dla rodziców. – Z ciekawości, ale też trochę z nudów – wspomina. – Narzeczony non stop wtedy pracował, a mamy, z którą mieszkałam, też zazwyczaj nie było w domu. Dzięki rozmowom na forum wiele się dowiedziałam i dostałam nawet ciuszki dla synka.
– To była typowa wpadka i nigdy tego nie ukrywałam – twierdzi Marysia. – Ale dziś niczego nie żałuję. Pomimo że dziecko zmieniło moje życie o sto osiemdziesiąt stopni i nie była to zmiana na lepsze.
Na forum Marysia faktycznie została potraktowana ulgowo. Może dlatego, że miała "aż" 17 lat, rodzice wiedzieli o ciąży, a starszy o dwa lata chłopak pracował i zapewniał, że będzie pomagał przy dziecku. Ale kiedy w jednym z wątków głos zabrała 15-latka z radością informując, że jest w ciąży i niedawno się zaręczyła, użytkownicy forum nie byli już tak wyrozumiali: "Dziewczyno, ty powinnaś się uczyć!", "A co twoi rodzice na to?", "Ty jesteś jeszcze dzieckiem!"
Miasto huczy od plotek
Dzieckiem jest również 12-latka ze Starachowic, której sprawę bada tamtejszy Sąd Rodzinny i do Spraw Nieletnich. Dziewczynka, która chodzi jeszcze do szkoły podstawowej i jej o rok starszy kolega, uczeń jednego z gimnazjów, spodziewają się dziecka. To nie jedyna taka sprawa. Pod koniec 2010 roku Piotrków Trybunalski huczał od plotek. Sytuacja była podobna do tej ze Starachowic. 12-letnia uczennica podstawówki spodziewała się dziecka. Ojcem miał być 14-latek. W lipcu 2009 zszokowana matka 14-latki z Warszawy odebrała jej przedwczesny poród. Twierdziła, że choć pytała córkę, czy jest w ciąży, ta zaprzeczała tłumacząc, że "po prostu przytyła". W sierpniu 2013 urodziła 14-latka z woj. opolskiego. W nocy dostała skurczy, rodzina wezwała pogotowie.
Szokujące? Na pewno, choć nie dla wszystkich. "Taka sytuacja mnie nie szokuje, ale niepokoi" – w ten sposób informację o ciąży 12-latki ze Starachowic skomentował w TVN24 seksuolog Zbigniew Izdebski. Profesor Izdebski wraz z prof. Tomaszem Niemcem i dr Krzysztofem Wążem są autorami książki "(Zbyt) młodzi rodzice", która jest efektem badań prowadzonych przez CBOS na temat przedwczesnego rodzicielstwa w Polsce. Ich wyniki pokazały, że liczba ok. 20 tys. nastoletnich ciąż w ciągu roku powoduje, że w tej mało zaszczytnej kategorii jesteśmy na jednym z czołowych miejsc w Europie.
Presja "pierwszego razu"
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że polskie nastolatki rodzą ok. 20 tys. dzieci rocznie. Tylko w 2008 roku dziewczęta w wieku 15-19 lat urodziły 21 tys. dzieci. Ciąże nastolatek stanowią obecnie ok. 6-7 proc. wszystkich w skali kraju.
Małgorzata Kot, koordynator Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton" uważa, że liczba nastoletnich ciąż byłaby mniejsza, gdyby w polskich szkołach wprowadzona została obowiązkowa edukacja seksualna. – Największym problemem jest bowiem brak dostępu do informacji. Rodzice rzadko otwarcie rozmawiają z dzieckiem o jego rodzącej się seksualności i metodach zapobiegania ciąży. W efekcie młodzież nie wie, jakie są metody antykoncepcji i nie ma pojęcia, jak je stosować. Wiedzę na ten temat czerpie z internetu i od rówieśników – mówi Małgorzata Kot.
A rówieśnicy to źródło nie tylko wątpliwej jakości wiedzy, ale także presji, by ten "pierwszy raz" mieć już za sobą. – Z pomocą mediów i popkultury tworzy się błędny, ale bardzo silny przekaz, że "wszyscy to robią", a przecież żaden młody człowiek nie chce odstawać od reszty – tłumaczy Małgorzata Kot. – Rzetelnie poprowadzona edukacja seksualna powinna dawać wiedzę, jak się zabezpieczyć, jeśli do współżycia dochodzi. Ale równie istotną kwestią są aspekty psychologiczne, kładące nacisk na komunikację pary. Chodzi o to, by młode dziewczyny umiały odmawiać współżycia, jeśli nie mają na nie ochoty, by wiedziały jak powiedzieć "nie" bez obawy o wytykanie palcami przez rówieśników.
Dziewczyna zostaje "z tym" sama
Na forumpediatryczne.pl jedna z dziewczyn przerażona pisze: "mam 16 lat, dokładnie nie wiem, ale jestem jakoś w 3-4 tygodniu ciąży. Mój chłopak ma 19 lat, nie wie, że będzie tatusiem, boję się mu powiedzieć". Na innym forum 16-latka, która "za pięć miesięcy zostanie mamą" prosi o porady w kwestii odżywiania, przebiegu ciąży, jak i samego porodu. I tłumaczy: "to był nasz drugi raz, chłopak wyprał prezerwatywę ze spodniami".
Pracownicy Pontonu w każde wakacje dowiadują się o ok. 7-20 nastoletnich ciążach. – Dzwonią do nas roztrzęsione, zaskoczone i zapłakane dziewczyny, dla których ciąża jest szokiem – mówi Małgorzata Kot. – Nie wiedzą, co zrobić, do kogo zwrócić się po pomoc. Najczęściej przemawia przez nie strach. Boją się reakcji rodziców, stygmatyzacji przez otoczenie i wytykania palcami.
Dzwonią głównie dziewczyny. – Bardzo rzadko zdarza się, by była to para albo, by nastolatka chociaż wspominała o partnerze, który przecież za powstałą sytuację jest również odpowiedzialny. To potwierdza, że z problemem nastoletniej ciąży młoda dziewczyna zostaje najczęściej sama – przyznaje koordynatorka Pontonu.
Nastoletnie ciąże w tzw. "normalnych" rodzinach
Osobną kwestią jest dostęp do środków antykoncepcyjnych. – Obecnie sytuacja wygląda tak, że choć piętnastoletnia dziewczyna w świetle prawa może już współżyć, w praktyce często nie ma dostępu do środków antykoncepcyjnych przed ukończeniem osiemnastu lat – mówi Małgorzata Kot.
Ale nawet jeśli te środki antykoncepcyjne są, dzieci nie wiedzą, jak ich używać. Bo niby skąd mają mieć taką wiedzę? Gimnazjalistka Weronika: – Z moim chłopakiem zawsze tylko się całowaliśmy. Ale kiedyś rodziców nie było w domu i coś we mnie wstąpiło. Jestem spokojna i raczej opanowana, nie wiem, co się ze mną stało, ale to ja go namawiałam, byśmy posunęli się dalej. To był nasz pierwszy raz, mamy po piętnaście lat. Użyliśmy prezerwatywy na wyczucie, ale czy była dobrze założona nie wiemy, bo niby skąd? Strasznie się bałam, że jestem w ciąży. Nie wiem, jak powiedziałabym rodzicom, ale bez nich z tym problemem bym sobie nie poradziła.
– Żadnej ciąży, również tej nastoletniej, nie nazywamy problemem – mówi Katarzyna Owczarek z Fundacji MaMa, koordynatorka akcji społecznej "Nastoletnie matki". – Nie ulega natomiast wątpliwością, że młodziutkie dziewczyny, które zachodzą w ciążę, znajdują się w bardzo trudnej sytuacji, niezwykle skomplikowanej zarówno pod względem prawnym, jak w społecznym. Chcemy im pomóc i mamy nadzieję, że nasza akcja przyczyni się do tego, że nastoletnie ciąże przestaną być traktowane jak temat wstydliwy, o którym głośno się nie mówi. Zwłaszcza, że w wielu przypadkach dotyczą nie środowisk patologicznych, ale tak zwanych "normalnych" rodzin.
Akcja społeczna "Nastoletnie matki" rusza wraz ze startem serialu dokumentalnego emitowanego przez stację MTV "Teen Mom Poland". Będzie on pokazywał losy czterech dziewczyn, które jako nastolatki zaszły w ciąże i teraz zmagają się z trudami wczesnego macierzyństwa. – Przez trzy godziny po emisji każdego odcinka będziemy czuwać przy telefonach – tłumaczy Katarzyna Owczarek z Fundacji MaMa. – Na infolinię będą mogły zadzwonić nastolatki, ich bliscy oraz wszyscy, którzy potrzebują pomocy. Z kolei do szkół i ośrodków opieki społecznej roześlemy broszurę informującą, jakie prawa mają nieletnie matki i gdzie mogą szukać pomocy.
Autor:
Agnieszka Kwiatkowska
Źródło: Onet
http://kobieta.onet.pl/dziecko/nastolatki/nastoletnie-matki-kiedy-dzieci-rodza-dzieci/9ryb0
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


